Dobra, Lepsza, Najlepsza – Kooperacje (Ola)

Kooperacje są fajnymi grami, bo gra się wspólnie z innymi żeby pokonać grę, a gdy średnio lubimy współpracę możemy zagrać solo.

Wybór gier w tej mechanice jest spory. Jedne są pełną kooperacją, gdzie wszyscy grają wspólnie, razem opracowują strategię, ale to gracz alfa decyduje o kolejności działań. Inne to semi-kooperacje, gdzie gracze wspólnie działają do pewnego momentu, by potem spróbować zrealizować swój indywidualny cel. Są też kooperacje z motywem zdrajcy, gdzie gramy przeciwko jednemu graczowi, który jest wrogiem pozostałych i próbuje im przeszkodzić wygranej. Dużo jest też kooperacji gdzie jest wspólny cel, ale każdy gracz wykonuje pewne działania czy czynności wynikające np. z kart, które posiada na ręce.

Grałam w wiele kooperacji: od takich, gdzie wspólne naradzanie się było kluczowe, poprzez takie, gdzie nie wolno mówić, ale dostępne są inne formy porozumiewania się, aż do takich, gdzie tylko wybierało się cel do pokonania, bez dalszego porozumiewania się z resztą graczy co do jego realizacji.

Kilka kooperacji mam też w swojej kolekcji i to właśnie one zostały poddane mojej wnikliwej ocenie. Poniżej znajdziecie grę DOBRĄ, LEPSZĄ i NAJLEPSZĄ z mojej kolekcji i według mojej subiektywnej oceny.

Ale trochę oszukałam system i przygotowałam dwie topki: jedną gier szybkich, prostych, w które może zagrać każdy oraz gier trudniejszych, bardziej skomplikowanych, dla graczy.

Gry kooperacyjne dla każdego

Oprócz tego, że to kooperacja, to jeszcze jest to gra czasu rzeczywistego.

Jest określona liczba zadań do wykonania, są dostępne kości, które będą rzucane, a następnie przydzielane do zadań, by je zrealizować. Gracze równocześnie wykonują rzuty i próbują je realizować. Muszą się dogadać w tym czasie, kto jakie bierze, kto przerzuca i się poświęca, które zadanie pilniejsze do wykonania. A na wszystko jest określony czas, który płynie nieubłaganie. Jeśli macie dedykowaną apkę z Renegade Games Companion, to wprowadza ona niesamowity klimat: słychać upływający czas, czuć zbliżający się wybuch, oznaczający koniec gry, jest napięcie. Granie wtedy nabiera dodatkowego smaczku.

Pudełko pełne kart. Określona liczba zadań do wykonania. Każdy gracz ma na ręku karty, które będzie kłaść na środku stołu, na jednej z czterech kupek w taki sposób, aby na wierzchu każdej z nich znalazły się karty spełniające dane zadanie. Gracze nie mogą mówić, jakie karty posiadają w ręku, ale mogą się porozumieć, które zadanie próbują zrealizować albo którą kupkę będą zmieniać. Oczywiście dokładanie kart do stosów ma pewne reguły, więc nie jest proste spełnienie wymogów zadań. A jak karty, to wiadomo, że spora losowość. Mimo to gra się znakomicie.

Małe pudełeczko kart. Prosta układanka, prawie jak pasjans.

Cztery rzędy: dwa zaczynające się cyfrą 1, dwa rozpoczynające się od 100. Zadaniem graczy jest wyłożenie wszystkich kart na stosach w rosnący lub malejący sposób. Wymiana informacji o kartach na ręku nie jest dopuszczalna, ale o tym, by wskazać stosik, na którym nie chcemy by współgracze umieszczali karty, jest jak najbardziej wskazana. Karty, a więc spora losowość. Często przegrywa się z grą, ale jest ona na tyle szybka, że można spróbować jeszcze raz się z nią zmierzyć.

Gry kooperacyjne dla graczy

Spore pudło z wieloma komponentami.. Specyficzny deckbuilding, w którym stos kart zagranych, gdy wszystkie zejdą, nie jest tasowany tylko flipowany czyli odwracany. Kolejność zagranych kart ma więc znaczenie. Każdy gracz ma swoją planszetkę, postać i zestaw kart. Mamy wspólny cel, ale każdy może inaczej budować swoją talię i potem ją wykorzystywać. Współpraca między graczami polega na określeniu kogo najpierw atakujemy, kto jest w stanie spełnić aktualne wymagania, kto może przyjąć obrażenia na siebie. Dość trudna gra i mam wrażenie, że tylko pełny czteroosobowy skład pozwala na epicką rozgrywkę, a nawet wygraną (albo w mniejszym składzie miewamy okropnego pecha).

Prostsza, mniejsza wersja sławetnego Gloomhaven. Za planszę służy nam książka w formie kołonotatnika, do której dokłada się końcówkę planszy dla finałowej walki. Odpowiednie przygotowanie gry trwa więc sprawnie. Tu również są figurki, żetony, dodatkowe znaczniki. Poziom trudności wzrasta wraz z kolejnymi scenariuszami. Jednak niecierpliwi mogą wybrać jeden ze scenariuszy i próbować go rozegrać. Ponieważ gracze dysponują niewielką pulą kart, z których niektóre mogą być tylko raz użyte, warto uzgadniać kto podejmie się jakiej akcji i w jakiej kolejności będziemy starali się je wykonywać. W ten sposób będziemy zmniejszali losowość wynikającą z kart. Im dłużej gramy daną postacią, tym lepiej ją znamy i łatwiej wykorzystać jej atuty. Mnóstwo dyskusji przy planszy, ustalania taktyki, dogadywania się.

Uwielbiam gry karciane, a zbieranie lew to coś, co znam od dziecka. Gdy usłyszałam o Załodze, na czym polega, stwierdziłam, że muszę mieć tę grę. No i mam pierwszą jej część czyli W poszukiwaniu dziewiątej planety. Niestety, mojej gry jeszcze nie udało mi się rozegrać, bo wymagane jest co najmniej troje graczy, ale za to dzielnie walczymy i jesteśmy już za połową w drugiej części Załogi czyli Wyprawie w głębiny.

Nieduże pudełko zawiera karty, zadania do wykonania, książeczkę, która za pomocą fabuły prowadzi nas przez grę i wskazuje, z czym musimy się mierzyć. Czasami jest tylko jedno zadanie do wykonania, innym razem każdy ma swój wylosowany cel. Staramy się tak zagrywać karty , aby wygrać daną potyczkę. Gdy nam się nie uda ponownie podchodzimy do zadania, ale wiemy, że wpływa to na gorszy wynik końcowy rozgrywki. Nie jest to prosta gra, czasami cele są sprzeczne i nie można ich zrealizować. Oczywiście dużo zależy od rozdania, ale pamięć do zagrywanych kart również się przydaje. Mam nadzieję, że wkrótce pokonamy tę część i rozpoczniemy potyczkę z pierwszą odsłoną Załogi, która podobno jest ciut prostsza.

Podsumowanie

Ciężko było wybrać te najfajniejsze gry, bo mam jeszcze co najmniej kilka równie dobrych. No i grałam w wiele innych, które mogę serdecznie polecić, jak na przykład Kroniki Zbrodni czy ostatnio poznane Kroniki Zamku Avel. A jeszcze mnóstwo takich gier przede mną :).