Zrób to sam – Kalendarze Adwentowe

Każdy chyba kojarzy popularne kalendarze adwentowe z okienkami, za którymi kryją się czekoladki. Różne firmy prześcigają się w oferowaniu podobnych kalendarzy ze swoimi produktami – zarówno dla dzieci, jak i dla starszych odbiorców. Coraz więcej osób decyduje się również na samodzielne wykonanie takiego kalendarza dla najbliższych. W ten sposób można przygotować coś nawiązującego do zainteresowań danej osoby – na przykład gier planszowych. Może niektóre z poniższych pomysłów kogoś zainspirują.

Samodzielne robienie kalendarzy adwentowych to już od wielu lat moje małe hobby. Pierwsze zrobiłam 20 lat temu dla mojego (wtedy jeszcze) chłopaka i sióstr. W niektórych latach wpadał pomysł na coś dla rodziców, dziadków czy przyjaciół. Oczywiście od kiedy pojawiły się dzieci obowiązkowo było też coś dla nich. Z czasem jednak dzieci robiły się coraz starsze i same chciały robić takie kalendarze dla pozostałych członków rodziny.

Żeby nie mnożyć liczby drobiazgów czy słodyczy na każdy dzień, po naradzie rodzinnej postanowiliśmy podzielić się i każdy losował 6 dni, na które miał przygotować niespodziankę. Dodatkowym utrudnieniem było to, że prezenty musiały być małe, żeby zmieściły się do przygotowanego na ten cel sznura z ponumerowanymi rękawiczkami. Mój mąż załatwił temat jednym pomysłem – kupił zestaw Story Cubes. Niejeden wieczór spędziliśmy wymyślając coraz bardziej rozbudowane historie, na podstawie coraz większej liczby kości (dzieciaki były wtedy w wieku przedszkolno-wczesnoszkolnym i dla tej grupy wiekowej zdecydowanie polecam wszelkiego rodzaju kości opowieści).

Jaki kalendarz można przygotować dla fana gier planszowych? Zakładam oczywiście, że niekoniecznie mamy ochotę (i fundusze) na kupienie 24 gier. Jednak na dobrą sprawę wystarczy jedna – praktycznie każda ma więcej niż 24 elementy, więc pozostaje tylko podzielić wszystko na paczuszki. Oczywiście jest jeden mały szkopuł – zagrać będzie można dopiero po skompletowaniu całości. Dla niektórych nie musi to być wada – zresztą sam adwent z założenia ma być czasem oczekiwania na Święta. Poza tym nie oszukujmy się – niejedna gra czeka na półce więcej niż miesiąc ;). Przy grze figurkowej można wykorzystać czas na malowanie, a jak są ładne mepelki lub kryształki, to dzieciom często dużo radości daje już sama zabawa nimi. Dla starszego fana planszówek, nieco już obeznanego z rynkiem gier, kalendarz może być formą wyzwania – w którym dniu obdarowany rozpozna, co dostał.

Choinka, wyd. Nasza Księgarnia

Nieco „łagodniejsze” rozwiązanie zastosowałam w kalendarzu zrobionym z gry Choinka. W pierwszych dniach pojawiały się elementy umożliwiające grę w dwie osoby, potem kolejno dla trzeciego i czwartego gracza, a na końcu – karty do wariantu zaawansowanego. Dzięki temu można było szybciej rozpocząć rozgrywki, a potem stopniowo je urozmaicać. W niejednej grze przewidzianych jest kilka wariantów, czasem można od razu pomyśleć o dodatkach, więc pole do popisu jest duże. Zazwyczaj odkładam też zdobyte w ciągu roku promki i mini-dodatki – są jak znalazł do wypełnienia brakujących dni, a czasem nawet możemy znaleźć takie o tematyce świątecznej (w ubiegłym roku znalazły się w naszym kalendarzu dodatkowe kafelki do Zooloretto). Nie ukrywam, że gry z motywami świątecznymi mam zawsze na celowniku, więc w tym roku w planie jest przepięknie wydana zimowa edycja gry Patchwork.

Patchwork – Edycja Zimowa, wyd. Lacerta
Zooloretto, wyd. G3

Świetny kalendarz adwentowy dostałam rok temu od siostry – łamigłówkę Ucieczka z Atlantydy, a w małych kopertkach kserokopie zadań na poszczególne dni. Cała książeczka z zadaniami była dołączona w ostatnim dniu. Wszelkiego rodzaju gry serii Smart Games, ThinkFun czy Ah!Ha idealnie nadają się do podzielenia na poszczególne dni. Na rynku znajdziemy również łamigłówki i karty z zadaniami wydrukowane na oddzielnych kartach, takie jak Logic Cards czy seria CzuCzu. Można coś takiego również wydrukować samodzielnie. Kiedyś dużo korzystałam z gotowych materiałów dla dzieci ze strony BusyBeeKidsPrintables – znajdziemy tam kolorowanki, memo, domino połącz kropki i największy hit (przynajmniej u nas) – labirynty o pięciu poziomach trudności.

Kalendarze, z których byłam szczególnie dumna, to niekoniecznie te, które dużo kosztowały. Kiedyś zapakowałam książki o tematyce świąteczno-zimowej, lub takie, które zawierały jakiś ciekawy fragment bożonarodzeniowy. Każdego wieczoru wspólnie czytaliśmy książeczkę na dany dzień. Rok później powtórzyliśmy to samo z grami. Teraz pewnie nawet bym nie pakowała tych gier w świąteczny papier, tylko wspólnie przygotowalibyśmy karteczki z tytułem gry na dany dzień.

Marzy mi się samodzielne przygotowanie dla rodziny kalendarza w formie gry typu EXIT – takiego, w którym członkowie rodziny będą bohaterami historii i będą musieli rozwiązywać zadania, aby dowiedzieć się jaką paczuszkę mają otworzyć w kolejnym dniu. Rodzinnie bardzo lubimy tego typu gry – zarówno pudełkowe czy książkowe, jak i prawdziwe pokoje zagadek, więc taki kalendarz powinien się spodobać. Może uda się w przyszłym roku ;).

Z pewną zazdrością patrzę na rynek naszych zachodnich sąsiadów, u których tego typu kalendarze są popularne. Przez kilka lat w Niemczech pojawiały się również przeznaczone specjalnie dla graczy „Brettspiel Adventskalender”, w których każdego dnia otwierało się małą promkę do jednej z popularnych gier. Autorem i głównym realizatorem tego pomysłu był Matthias Nagy – znających niemiecki zachęcam do przeczytania wywiadu, w którym opisuje on, jak powstawały.

A Wy kupujecie lub robicie samodzielnie kalendarze adwentowe? Jakie pomysły się u Was sprawdziły. Zachęcam do dzielenia się pomysłami na naszej grupie FB Na dzień doGRY, na doGRAnoc….

Dodaj komentarz