zGRAna rodzina – Sen, Kruki, Smoki

Czy smoki śnią o krukach? Wydawać by się mogło, ze to filozoficzne pytanie. Ale nie. Zastanowimy się, parafrazując, co ma sen do kruka ;). I nie chcę tu snuć jakiś nieprawdopodobnych czy niesamowitych rozważań, bo uśniecie. Sen co prawda ma być myślą przewodnią tego tekstu, ale nie czymś do praktykowania.

Więc jeszcze raz: czy smoki śnią o krukach? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. No chyba że weźmiemy pod uwagę gry wydawnictwa Nasza Księgarnia – Gry: Smoki, Kruki i Sen. Są to karciane gry rodzinne, w których występują i sen, i kruki, i smoki, a nawet kotki. Jednolita szata graficzna opracowana przez Marcina Minora również łączy te tytułu. Do tego wszystkie mają ten sam rozmiar pudełek. I choć są to różne gry, to krążą wokół sennej krainy. W każdej grze występują także kruki, tyle że w każdej pełnią inną rolę.

Sen i Smoki to zbliżone do siebie gry – w obu staramy się utworzyć ładny sen. Do dyspozycji mamy duże, przepięknie ilustrowane karty z wartościami. Kruki natomiast, posiadające nieco mniejsze i wąskie karty, zabierają nas w podróż po sennej krainie, którą staramy się jak najszybciej przemierzyć. Właściwie każda z tych gier to swoisty wyścig: w Krukach rzeczywiście się ścigamy z naszym przeciwnikiem. W Śnie i Smokach ściągamy się o to, ktoś z nas jako pierwszy utworzy ładny i nisko punktowany sen.

Przyjrzyjmy się teraz każdej z gier z osobna.

Sen to pierwsza z gier w tym cyklu i chyba najłatwiejsza. Zajmuje też najmniej miejsca na stole. Grać można już we dwie osoby i tak samo dobrze się sprawuje jak na trzy czy cztery. Każdy gracz otrzymuje cztery karty i nie oglądając ich kładzie zakryte przed sobą. Potem można dwie z nich podglądnąć, ale przez całą grę będą one leżały zakryte. Staramy się uzyskać jak najniższą sumę wartości kart. W tym celu będziemy wymieniać nasze karty z pobranymi ze stosu dobierania lub stosu odrzuconego kartami. Im niższa wartość na karcie, tym obrazek jaśniejszy i ładniejszy. Najbardziej pożądane to te o wartości zero, przedstawiające słodkie kociaki. W podstawowym wariancie gry karty z numerem 9, ciemne, mroczne, przedstawiające kruki, to te, których staramy się jak najszybciej pozbyć. Karty wymieniamy aż skończy się stos kart do dobierania lub gdy ktoś wcześniej uzna, że jego sen jest najładniejszy i krzyknie „Pobudka”. Dopiero wtedy odsłaniamy karty i sumujemy ich wartości. W grze dobra pamięć i spostrzegawczość są w cenie. Zakryte i co chwilę wymieniane karty wymuszają pamiętanie ich wartości. A gdy dodatkowo ktoś nam namiesza wykorzystując karty specjalne z akcją, na przykład Zamień 2 karty, to może się okazać, że nasz sen się sypie i trzeba na nowo go tworzyć. Teoretycznie tylko cztery cyfry do zapamiętania, ale okazuje się, że nie jest to takie banalnie proste. Tu wszyscy mają jednakowe szanse.

Smoki to trzecia gra w cyklu, ale przypomina nieco Sen. Tu mamy podobne do pierwszej gry karty, duże, ślicznie ilustrowane. Tym razem kotki obdarzone są wartościami ujemnymi, a karty z zerem to przyjemne dla oka pastelowe widoczki. Tworzymy sen złożony z sześciu kart ułożonych po trzy w dwóch rzędach. Jedną kartę możemy położyć obrazkiem do góry. W grze będziemy wymieniać karty, aby uzyskać jak najniższy wynik, ale po podmianie zakrytej karty kładziemy ją już awersem ku górze. Należy sprytnie podmieniać karty, bo odsłonięcie szóstej u dowolnego gracza kończy daną rundę. Tu kruki są kartami specjalnymi – albo pozwalają nam namieszać w szykach przeciwnikom, albo pozwalają nam zrobić lustrzane odbicie sąsiadującej karty, albo pozwalają zamienić miejscami dwie nasze karty. Reguły liczenia punktów zdobytych w rundzie różnią się od tych w Śnie, ale i tak ten kto ma ich najmniej zdobywa żeton smoka. Dzięki temu, że są karty z ujemnymi wartościami i dzięki krukom, które pozwalają zdublować tę wartość, runda może się skończyć na minusie. I to jest powód do radości ;). W Smoki lepiej grać w większym gronie, żeby Kruczy Krąg miał szansę w pełni zadziałać i by interakcja między graczami dawała się we znaki.

Po Śnie wydane zostały Kruki. Karty tu są inne niż w pozostałych grach serii – wąskie i mniejsze. Te z pięknie ilustrowanymi sennymi krainami służą do utworzenia toru, po którym będą przemieszczały się kruki Odyna. Ta gra to prawdziwy wyścig, w którym zmierzy się dwóch graczy. Każdy gracz ma dwie talie kart: jedną z obrazkami odpowiadającymi sennym krainom i drugą z kartami akcji możliwych do wykonania na kartach toru lub kruku przeciwnika. W tej grze nie ma kart z krukami ani kotkami, a same kruki występują jako pionki graczy i to nimi będziemy przemierzać senną krainę. Zagrywamy karty, przesuwamy kruki i spieszymy się, bo kto pierwszy ten lepszy. Tu nie ma czasu na nudę, a tylko od naszego szczęścia związanego z dociągiem kart oraz pomysłowości jak je wykorzystać, będzie zależeć nasza wygrana bądź porażka. Niestety, losowość może czasami irytować, gdy nie możemy wykonać ruchu, a patrzymy jak fart sprzyja przeciwnikowi. Ale ponieważ gra się dość szybko, to można od razu żądać rewanżu. Gorzej, jak kolejny raz dostaniemy baty… Ale przegrywać też trzeba umieć ;).

Mam wszystkie trzy gry i w każdą lubię grać, bo każda oferuje coś innego, nawet podobne nieco do siebie Sen i Smoki. Którą najbardziej lubię? Chyba Sen, ale pewnie dlatego, że od razu podbiła moje serce grafikami. Za to Kruki i Smoki kupowałam w ciemno, czego w ogóle nie żałuję

Niestety, nie umiem odpowiedzieć na pytanie: „Czy smoki śnią o krukach?”. Może Wam uda się znaleźć odpowiedź na to pytanie. Wystarczy sięgnąć po którąś z powyższych gier, a najlepiej wszystkie. Jak widzicie Sen, Kruki i Smoki to rodzina gier dla każdego. Są ładne, proste i przyjemne. Nie trwają długo i mają syndrom „jeszcze raz”. To co, udacie się z nami do sennej krainy, gdzie królują smoki, kruki i kotki?

Dodaj komentarz