zGRAna rodzina – Kemet, Cyklady, Inis

Lubicie rywalizację, strategię, figurki oraz trochę mitologii? Jeżeli tak, to zachęcam Was do zagrania choć raz w gry Kemet, Cyklady oraz Inis. Co łączy te trzy tytuły? Przede wszystkim wszystkie są grami ameritrash typu strategicznego. Nawiązują do mitologii różnych regionów świata. Wszystkie też wykorzystuję w rozgrywce mechanikę kontroli terytorium oraz dobierania kart i zarządzania ręką. I chyba najważniejsze, wszystkie wykorzystują figurki do gry. Oryginalnie zostały wydane przez wydawnictwo Matagot, natomiast w Polsce Cyklady wydał Rebel, Inis – Portal Games, a Kemet -Rebel / Funiverse.

Powędrujmy troszkę i przyjrzyjmy się każdej z gier z osobna. Zacznijmy od południa i Egiptu.

Kemet, fot. Joanna Caryk

Kemet

Kemet – co właściwie oznacza? Jest to słowo kmt wymawiane jako kemet – oznacza dosłownie czarna ziemia i jest staroegipską nazwą Egiptu. I właśnie tam toczy się rozgrywka – na terenach Egiptu. W grze wcielamy się w potęgę jednego z bogów: Anubisa, Horusa, Sobeka, Bastet, Wadżeta, i prowadzimy nasze armie ku zwycięstwu i dominacji krainy. 

Głównym elementem gry jest plansza, która składa się z obszarów pustynnych, obszarów miasta, gdzie wznosimy piramidy oraz obszarów z obeliskami, dzięki którym zdobywamy punkty (za kontrolę co najmniej dwóch z nich). 

Gra toczy się przez szereg naprzemiennie występujących po sobie faz nocy i dnia. W fazie nocy gracze zdobywają punkty modlitwy, pozyskują karty tzw. boskiej interwencji, aktywują zdobyte wcześniej moce. W fazie dnia gracze naprzemiennie wykonują po 5 akcji. Do wyboru mamy takie akcje jak ruch, wznoszenie piramidy, zakup białej, niebieskiej lub czerwonej płytki mocy, modlitwa, rekrutacja albo boska wola. Najciekawszym elementem gry jest rozwój swojego imperium poprzez rozbudowę piramid oraz zakup płytek mocy. One dają dostęp do specjalnych ulepszeń, cech lub też jednostek wykorzystywanych w walce. Czerwone płytki mocy związane są z walką, białe z kapłaństwem, a niebieskie z ogólnym rozwojem cech imperium. Walka odbywa się zawsze, gdy dwie armie spotkają się na jednym polu. Do tego celu wykorzystujemy karty walki, które dodają siłę do starcia oraz siłę jednostek, plus ewentualne karty boskiej interwencji. Wygrywa armia z wyższym wynikiem. 

Grę wygrywa osoba, która zdobędzie określoną liczbę punktów zwycięstwa. A punkty zwycięstwa zdobywamy podczas udanego ataku, z płytek mocy, za kontrolę świątyń na planszy, lub specjalnej budowli, takiej jak Sanktuarium Bogów

Kemet jest bardzo przyjemną grą, w której czuć klimat Egiptu i mitologii tego regionu. Spośród opisywanych gier stawiam go na pierwszym miejscu.

Cyklady, fot. Joanna Caryk

Cyklady

Przenieśmy się teraz trochę na północ, do Grecji i jej wysp. Czym są Cyklady? To archipelag znajdujący się w południowo-zachodniej części Morza Egejskiego, u południowo-wschodnich wybrzeży Grecji. W jego skład wchodzi około 220 wysp i wysepek o łącznej powierzchni 2572 km². To tutaj odbywa się akcja gry Cyklady, właśnie pośród tych wysepek. Grecja jeszcze nie jest zjednoczona, a my wcielamy się w jedno z rozwijających się miast, takich jak Sparta, Ateny, Korynt, Teby czy Argos.

Tak jak w poprzedniej grze, również tutaj głównym elementem jest plansza, składająca się z morza i wysp. Na każdej z wysp znajduje się kilka pól, na których wznosimy budynki. Głównym celem gry jest zdobycie sławy i dominacji dla swojego miasta poprzez zbudowanie dwóch metropolii.

Gra toczy się przez szereg rund, w których gracze najpierw generują przychód za wyspy oraz handel morski, następnie ma miejsce licytacja na torze bogów (która jest według mnie najciekawszym elementem gry) i ostatecznie wykonanie akcji zależnej od „wylicytowanego” boga. W każdej rundzie bogowie umieszczani są w losowej kolejności i jednocześnie określają kolejność wykonanych akcji. 

A jak licytujemy uwagę danego boga? Poprzez składanie ofiary w postaci złota, które posiadamy. Do wyboru mamy Zeusa, Aresa, Posejdona, Atenę oraz Apolla, który zawsze jest dostępny. Gracze podczas licytacji przebijają ofiary dla bogów, dopóki każdy z graczy nie „zajmie” osobnego boga. Po tym następuje wykonywanie akcji w kolejności od góry do dołu. 

Co dają poszczególni bogowie? Ares pozwala rekrutować jednostki lądowe oraz zbudować fortecę, która zapewnia obronę podczas walk lądowych, Posejdon pozwala budować statki potrzebne do przemieszczania się pomiędzy wyspami oraz budować porty, które zapewniają obronę podczas bitew morskich. Zeus zapewnia zakup kapłanów, którzy obniżają koszt ofiary oddanej bogom oraz budowę świątyń, które obniżają koszt kupna mitologicznych stworów. Atena pozwala rekrutować filozofów oraz wybudować uniwersytet, który nie ma specjalnego efektu. Natomiast Apollo zapewnia dodatkowy dochód. Jedną ważną zasadą gry jest to, że zbudowane budowle pozostają na wyspie i należą do gracza który kontroluje daną wyspę. 

A jak zdobywamy metropolie? Na dwa sposoby: pierwszy z nich to zbudowanie 4 różnych budynków, co pozwala zamienić je na metropolie, a drugi to posiadanie 4 filozofów, którzy automatycznie zostają wymienieni na metropolię. Jest jeszcze trzeci sposób – odbicie wyspy od innego gracza z już zbudowaną metropolią. Dodatkowo do pomocy można przywołać mitologiczne stwory, opłacając ich koszt przywołania. Akcja ta jest możliwa zawsze, gdy wybierzemy jednego z bogów (za wyjątkiem Apolla). Różne stwory wywołują różne efekty w grze, od dodatkowych ruchów poprzez przywołanie na mapę potężnych istot. Do wygranej potrzebne będą wygrane starcia, zarówno na morzu, jak i na lądzie. Walkę wygrywa ta osoba, która uzyskała wyższy wynik. A co wpływa na wynik? Rzut kością, liczba zaangażowanych w bitwę jednostek, karty mitologicznych stworów oraz budynki (w przypadku obrońców).

W mojej ocenie ciekawym rozwiązaniem w Cykladach jest licytacja na torze wpływów bogów, co końcowo się przekłada zarówno na kolejność wykonywanych akcji, jak również na samą akcję, jaką wykonujemy. Przez to całą taktykę trzeba rozłożyć na kilka rund i przemyśleć kolejność wykonywanych działań. Gra ta zajmuje w moim rankingu drugie miejsce spośród opisywanych tutaj gier.

Inis, fot. Joanna Caryk

Inis

Kontynuując naszą wędrówkę dalej na północ, docieramy do Irlandii. Inis oznacza w języku staroirlandzkim wyspę, i właśnie tam toczy się cała akcja gry. W grze wcielamy się w wodzów celtyckich klanów, którzy chcą ową tytułową wyspę zdominować. Jest to okres świetności cywilizacji Celtów, gdzie mitologiczne legendy stają się codziennością. 

Ponownie i tutaj głównym elementem gry jest plansza. Składa się ona z kafelków terenu. Kolejnym ważnym elementem gry Inis są karty akcji, karty przewagi i karty eposu. To dzięki tym kartom będziemy mogli wykonywać akcje, takie jak rekrutacja i ruch; dzięki kartom przewagi zyskamy bonusy za kontrolowany teren; a dzięki kartom eposu wykonamy niesamowite akcje lub otrzymamy bonus. Karty eposu dla klanów są inspiracją, pochodzącą od celtyckich bogów i bohaterów.

Jaki jest cel gry? Celem gry jest zdobycie miana wielkiego króla nowych ziem. Zwycięstwo polega na kontroli planszy. A dokładniej – jeżeli kontrolujemy co najmniej sześć terenów, lub jesteśmy wodzem terenów zamieszkałych przez co najmniej sześć obcych klanów, albo jesteśmy obecni na terenach, na których jest łącznie co najmniej sześć miejsc kultu, ogłaszamy, że za rundę wygrywamy. I zostaje nam utrzymać pozycję zwycięzcy do naszej kolejnej tury.

Jakie komponenty posiada gra? Przede wszystkim wspomniane wcześniej kafelki terenu i karty. Dodatkowo, tak jak w poprzednich grach, dysponujemy figurkami i budynkami (takimi jak cytadele i miejsca kultu). 

Gra toczy się przez kilka rund, a każda z nich podzielona jest na dwie fazy: fazę zgromadzenia i fazę pory roku. W fazie zgromadzenia gracze m.in. określają nowego brana czyli osobę która kontroluje stolicę, sprawdzają warunki zwycięstwa, dobierają karty akcji i karty odpowiadające terenom pod ich kontrolą. W fazie pory roku gracze wykonują dostępne czynności dopóki każdy nie spasuje. Gracz w tej fazie może zagrać kartę, spasować lub określić się pretendentem do tronu i pobrać odpowiedni żeton. Jest to moment, gdy inni gracze wiedzą, że dany gracz ma zamiar wygrać. Działa to podobnie jak powiedzenie „szach” w szachach.

Jak toczymy starcia w grze? Starcie jest rozstrzygane wtedy, gdy więcej niż jeden klan znajduje się na danym terenie, nie wliczając jednostek ukrytych w cytadeli. Każdy gracz biorący udział w konflikcie może atakować, wycofać się lub też zagrać manewr z karty eposu. Konflikt kończy się w momencie, gdy gracze dojdą do porozumienia lub na polu pozostanie tylko klan jednego gracza (pomijane są tu jednostki w cytadelach). Samo rozstrzyganie konfliktu polega na odrzuceniu przez zaatakowanego karty lub klanu (jednostki). I tak naprzemiennie. 

W Inis podoba mi się składana z kafli plansza. Powoduje to, że przy każdej rozgrywce ma ona inny rozkład. Pola w tej grze są jednak bardziej abstrakcyjne i nie mają dużego wpływu taktycznego względem położenia oprócz sąsiedztwa z innymi. Ich głównym atutem są karty, które posiadamy za ich kontrolowanie. Im więcej kart, tym więcej możliwości. 

Gra mocno opiera się na kartach. Karty akcji dają podstawowe możliwości taktyczne, jednak ich dobór jest losowy. Karty przewagi natomiast dostajemy z terenów, więc to możemy zaplanować i wykorzystać taktycznie. Karty eposu musimy traktować bardziej jak nasze asy w rękawie. Spośród tych trzech gier Inis zajęło ostatnie miejsce, choć trzeba zaznaczyć, że według mnie nie ma tu dużej przepaści między nimi, a wybór był ciężki. W mojej ocenie poprzednie gry były bardziej taktyczne, a Inis jest bardziej strategiczna, obarczoną pewną losowością, co może wpłynąć na balans.

Podsumowanie

Podsumowując najlepsze cechy każdej z gier, oczywiście według mojej oceny. 

Kemet – rozbudowa swojej armii poprzez ulepszenie (rozbudowa piramid) z wyraźnym efektem „kto pierwszy, ten lepszy”; płytki ulepszeń się nie powtarzają. 

Cyklady – mechanizm licytacji i planowania na kilka rund do przodu. Musimy określić, co dla nas jest ważniejsze teraz, a co później.

Inis – dynamiczna plansza, którą budujemy przy każdej rozgrywce.

MARCIN
Kemet, fot. Joanna Caryk
Kemet, fot. Joanna Caryk
Cyklady, fot. Joanna Caryk
Inis, fot. Joanna Caryk
Inis, fot. Joanna Caryk