Kto to zmalował? – BGG Artist Series

Rynek gier planszowych rozwija się obecnie bardzo intensywnie – świadczyć o tym może liczba wydawanych rokrocznie tytułów, idąca w tysiące. Lecz nie tylko ilość nowych gier, ale ich jakość rośnie z roku na rok. Oczywiście jedno wynika z drugiego. Im większa konkurencja o uwagę i portfel klienta, tym więcej do zaoferowania musi mieć pudełko na półce, aby właśnie po nie sięgnąć.

A że kupujemy oczami, to prawda stara jak handel. Kolorowe pudełka, barwne, baśniowe ilustracje, przepiękne plansze, starannie wykonane komponenty, a wreszcie trójwymiarowe figurki, dzięki którym wsparcie projektów na Kickstarterze szybuje w miliony dolarów. Nic dziwnego, że rola ilustratorów i grafików w branży planszówkowej nabiera coraz większego znaczenia.

Okładka gry to jej wizytówka, obietnica tego, co znajdziemy w środku. Czasami obietnica bez pokrycia, jednak często świetnym streszczeniem zawartości. Pomyślmy o takich grach, jak Blood Rage, Lewis & Clark, Azul, 7 Cudów Świata: Pojedynek, czy Everdell. Patrząc na nie już wiemy, czego można spodziewać się w środku. Są natychmiast rozpoznawane przez wszystkich, którzy mieli z tymi grami do czynienia choć jeden raz.

Dlatego z wielkim zainteresowaniem śledzę projekt nazwany BoardGameGeek Artist Series, w którym od kilku lat znani ilustratorzy gier tworzą własne wersje okładek planszówkowych hitów. I tak na przykład mamy okazję zobaczyć, jak Vincent Dutrait (Robinson Crusoe, El Dorado, Lewis & Clark, Wyspa Skarbów) wyobraża sobie okładkę Blood Rage, Kwanchai Moriya (Dinosaur Island, Prêt-à-Porter) – okładkę Ciężarówką przez Galaktykę, Chris Quilliams (Pandemic, Azul, Carcassonne, Coimbra) – okładkę Great Western Trail, czy Kyle Ferrin (Root, Vast) – okładkę Fireball Island.

Projekt BGG Artist Series to przede wszystkim – oprócz ukłonu w stronę wybitnych artystów i wybitnych gier – pożywka dla naszej wyobraźni: co by było, gdyby…? Dzięki tym plakatom mamy okazję zarówno docenić wykonanie graficzne naszych ulubionych gier, jak i puścić wodze fantazji i zobaczyć je oczami innych twórców. Warto.

Linki:

Dodaj komentarz