Kilka Fajnych Gier – Stany Zjednoczone

Dzisiejszy odcinek przenosi nas za ocean, do Stanów Zjednoczonych. Kraju olbrzymich możliwości i przedziwnych kontrastów. Będzie to nie tylko podróż w przestrzeni, ale i czasie. Przed Wami Kilka Fajnych Gier z USA w tle.

W ubiegłym miesiącu przy „męskich” tytułach prezentowałam Great Western Trail, który świetnie wpasowuje się również w ten temat i który niezmiennie polecam. Tym razem natomiast dla odmiany przedstawię tytuł krótszy i nieco bardziej familijny.

W grze Rüdigera Dorna przenosimy się do tytułowej Montany i cofamy do połowy XIX wieku – czyli do czasu, kiedy zaczęły pojawiać się tam pierwsze osady. Naszym celem jest wyłożenie na planszę swoich żetonów osady szybciej od innych (liczba żetonów zależna jest od liczby graczy). Aby pozyskać surowce, zatrudniamy robotników – musimy planować do przodu, ponieważ każdy rodzaj surowca jest pozyskiwany przez inny rodzaj robotnika – występują oni w czterech kolorach odpowiadających pozyskiwanym przez nas kamieniom, miedzi, zbożu i dyniom. Gra toczy się szybko, gdyż gracze po kolei wykonują tylko po jednej akcji – zatrudnianie robotników, pozyskiwanie surowców lub budowa osad. W odróżnieniu od większości gier euro tutaj nie ma na końcu
uciążliwego liczenia punktów.

– Ahoj! Kapitanie! Ląd na horyzoncie!
– Załoga! Pełna gotowość! Przybijamy!

I tak 12 października 1492 roku Krzysztof Kolumb na flagowym hiszpańskim okręcie – Santa Maria – wylądował na brzegu lądu. Jednak dopiero 20 lat później Amerigo Vespucci stwierdził, że te ziemie to Nowy Ląd, który  od jego imienia nazwany został Ameryką. Tak zaczyna się historia kolonizacji ziemi amerykańskiej.

W 1620 roku do Ameryki Południowej przybił mały drewniany  żaglowiec o nazwie Mayflower, ze 102 pielgrzymami na pokładzie. MayFlower przybija również do Nowego Świata w jednej z wersji słynnej gry Carcassonne. Różni się ona nieco od pozostałych – mamy tu krawędź startową, ową linię brzegową kontynentu, od której nasi osadnicy  wraz z odkrywcami będą eksplorować ląd. Tu, jak w każdym Carcassonne, wykładamy kafelki dopasowując je do już wyłożonych, ale mamy ograniczone miejsce ich dokładania – płytki nie mogą wystawać szerzej niż wskazuje na to linia brzegowa. Na kaflach mamy miasta, szlaki, równiny i farmy, więc nasi osadnicy będą sklepikarzami, rabusiami, traperami i farmerami. Kafelki musimy dopasowywać terenami, a jak odpowiedni ukończymy – punktujemy.

Jednak w MayFlower należy się spieszyć z wykładaniem kafelków i takim budowaniem terenów, żeby dało się je skończyć i zapunktować, nim ostatni z odkrywców zrówna się ze stojącymi osadnikami . Bo gdy tak się stanie to osadnicy ci i wszyscy, którzy pozostali w tyle, na wschód od odkrywców,  muszą zejść z planszy, a my żegnamy się możliwością zapunktowania za nich.

Odkrywanie nowych krain jest całkiem fajne, daje dużo radości, dostarcza ogromnej wiedzy i doświadczenia, szkoda tylko, że osadnicy są tak poganiani przez odkrywców, którzy pewnie gnają w poszukiwaniu El Dorado. Ale to już inna historia…

W tej grze budujemy sieć torów kolejowych łączącą miasta w Ameryce Północnej i transportujemy towary naszymi pociągami. Każdy gracz ma papierową mapkę, na której można rysować połączenia i zapisywać punkty. Mechanika jest dość prosta, na zmianę rzucamy tyloma kośćmi, ilu jest graczy+1, każdy gracz po kolei wybiera jedną i robi akcję. Potem pierwszym graczem staje się następny. Akcją może być rysowanie torów, przewożenie towarów, ulepszanie lokomotywy, lub zabranie specjalnej mocy. Kluczem do zwycięstwa jest wyczucie momentu, kiedy trzeba zacząć przewozić towary, a przestać budować tory. Według mnie jest to średnio zaawansowana gra, pozwalająca na zbudowanie fajnych combosów.

Dwuletnia wyprawa Lewisa i Clarka – którzy na początku XIX w. podjęli się przemierzenia Stanów Zjednoczonych ze wschodu na zachód, aż do wybrzeży Pacyfiku – rozpala wyobraźnię i amerykańskie serca. Meriwether Lewis i William Clark stali się bohaterami swoich czasów oraz inspiracją dla ówczesnych oraz współczesnych mieszkańców USA. Zagościli również w popkulturze – m.in. w świetnej planszówce Lewis & Clark: The Expedition. 

Jest to wyścig, łączący w niezwykle udany sposób draft i worker placement. Budowanie swojej talii oraz umiejętne zarządzanie swoimi „robotnikami” (symbolizującymi tutaj Indian, którzy pomagali w czasie wyprawy) pozwala zwielokrotniać efekty akcji, dzięki czemu poruszamy się do przodu szybciej niż rywale. Natomiast dzięki optymalnemu wykorzystaniu wszystkich dostępnych zasobów i pomocników nie tracimy czasu podczas przystanków (które są w czasie gry niezbędne). 

Szata graficzna autorstwa Vincenta Dutrait olśniewa, tym bardziej, że każda karta (a jest ich blisko 90!) jest inna – każda bowiem przedstawia innego, historycznego uczestnika wyprawy Lewisa i Clarka. Uczta dla oka i gimnastyka dla umysłu – serdecznie polecam!

Macie już dość obecnej sytuacji na świecie?! Jeśli tak, to lekarstwem, choć na chwilę, może być podróż w czasie, a dokładnie do przeszłości, za pomocą gry „Nowy Jork 1901” – w grze wcielamy się w deweloperów, którzy próbują wybudować w mieście jak najwyższe drapacze chmur, jednak by dokonać jakiejkolwiek budowy należy zakupić wcześniej działkę, a to nie jest łatwe, zwłaszcza że konkurencja nie śpi, a każdy z graczy chce zagarnąć najlepsze lokalizację dla siebie. Za każdy wieżowiec dostajemy punkty – ich wartość zależy od kształtu budynku oraz poziomu technologicznego, a im więcej pkt zdobędziemy, tym szybciej możemy budować coraz bardziej prestiżowe budynki lub burzyć stare, by na ich miejsce postawić nowe, lepszej generacji. Każda kolejna budowa zakończona sukcesem przybliża nas do możliwości wybudowania jednego z czterech dostępnych legendarnych drapaczy chmur, dzięki któremu uzyskamy sporo punktów i tym samym wpiszemy się w karty historii, ponieważ każdy z tych wieżowców był w pewnym okresie najwyższym wieżowcem w Nowym Jorku i na świecie. Oczywiście na koniec gry wygrywa ten, kto zdobył największą liczbę punktów.

* * *

I to na dzisiaj tyle. Zdajemy sobie sprawę, że jest to czubek góry lodowej – gier poświęconych Stanom Zjednoczonym jest ogrom i pewnie kiedyś przyjrzymy się temu tematowi bliżej, więc naszą dzisiejszą listę potraktujcie jako prolog :).

Tymczasem chętnie poznamy Wasze propozycje planszówek nawiązujących do USA. Wszystkie tytuły zbieramy na naszej grupie Na dzień doGRY, na doGRAnoc…. Najciekawsze opublikujemy tutaj.

Dodaj komentarz