Kilka Fajnych Gier – o krajach z Północy Europy

Ruszamy na Północ! Ku zimnym, posępnym krajom nordyckim, gdzie zimno, wieje, wilki i niedźwiedzie. W naszej planszówkowej podróży kierujemy nasze kroki ku takim państwom jak: Dania, Finlandia, Islandia, Norwegia i Szwecja. Oczywiście nie zabraknie wikingów i ich barwnej mitologii, ale odwiedzimy też islandzką uprawę warzyw oraz poprowadzimy ku chwale mężne klany z Północy. Zapraszamy do lektury dzisiejszego zestawienia!

Lubicie gry typu quiz? Bo ja – bardzo. Lubię sprawdzać co zostało w głowie po dawnych lekcjach szkolnych, czy dały coś przeczytane tony książek, czy jeśli interesuje mnie dany temat, to zebrane o nim informacje zostaną ze mną na dłużej. Czasami wiedza ta przydaje się przy rozwiązywaniu krzyżowek, a na pewno w grach, w których trzeba odpowiadać na pytania i chwalić się posiadanymi informacjami.

Jedną z gier quizowych w mojej kolekcji jest polska gra kooperacyjna Dziewięć Światów (autor: Urszula Pitura, ilustrowała Elżbietra Moyski) z wydawnictwa Zielona Sowa. „Dziewięć światów zawieszonych na jesionie Yggdrasill znajduje się w niebezpieczeństwie. Norny wieszczą, że pomoc przyniosą śmiałkowie, których trzeba odnaleźć w świecie ludzi. Spieszcie się, bo czasu jest niewiele!(…)” – tak opis gry zachęca nas do zmierzenia się z mitologią nordycką. Jest to znakomicie przygotowana gra karciana, w której możecie poznać runy, spotkać się z bogami i bóstwami, próbując ocalić każdą z mitycznych krain. Spotkamy tu również kruki, które wskazują czy będziemy się mierzyć z łatwiejszym pytaniem, czy trudniejszym. Teoretycznie każdy śmiałek osobno stanie przed koniecznością udzielenia odpowiedzi, ale tylko praca zespołowa pozwoli osiągnąć sukces. Na szczęście oprócz zdania się na ślepy los możemy wykorzystać żetony ułatwiające nieco zbliżenie się do celu.

Jeśli lubicie filmy i książki o wikingach, to poruszane tematy nie będą dla Was niczym nowym, a odpowiedź na pytanie stawiane przy każdym świecie przyjdzie Wam z łatwością. Jeśli natomiast uważacie, że wierzenia te są nieco Wam obce, to w instrukcji jest osobna sekcja poświęcona postaciom wykorzystanym w grze. To spora porcja wiedzy o wierzeniach wikingów.

Ocalcie Dziewięć światów i sprawcie by Yggdrasill, legendarne drzewo Odyna, był zielony i wiecznie żywy.

Reykholt, jak być może wiecie, to niewielka miejscowość na Islandii; ale jeśli myślicie, że szklarnie, marchewki i kalafiorki są przypadkowe, to tu się mylicie. Reykholt jako osada zaczęło się rozwijać w pierwszej połowie XX wieku, po tym jak odkryto aktywność geotermalną, co okazało się kluczem do rozwoju ogrodnictwa, zwłaszcza w szklarniach ogrzewanych ciepłem geotermalnym. Tak więc sami widzicie, że motyw gry i tytuł nie są przypadkowe.

Nie będę się tu rozpisywać o zasadach, bo od tego jest instrukcja, poniżej przedstawię Wam ogólny zarys i moje pierwsze wrażenia. Jest to gra typu worker placement, w której wcielamy się w ogrodników i staramy się wyhodować jak najlepsze warzywa w naszych szklarniach. Niby banał, ale tak naprawdę to całkiem dobra gra strategiczna. Gra trwa 7 rund, a każda runda to 4 fazy:

  • Czas Pracy – w trakcie tej fazy wysyłamy swoich pracowników (a mamy ich trzech) na pola akcji, które natychmiast wykonujemy.
  • Czas Zbiorów – w trakcie tej fazy zbieramy warzywa z naszych szklarni ( z każdej po jednym).
  • Czas Zwiedzania – w trakcie tej fazy przesuwamy naszego tzw. menedżera na torze Zwiedzania (czyli torze ze stołami). W trakcie przesuwania na kolejny stół musimy zapłacić dany koszt (czyli odpowiednią ilość warzyw) lub jeden raz skorzystać z bonusu czyli wziąć warzywa.
  • Czas Powrotu – czyli po prostu faza sprzątania.

Całą rozgrywkę trzeba całkiem sprawnie planować. Ile szklarni wziąć, co zasiać, co zebrać i ile zebrać, a może wziąć Kartę Usług? A wszystko po to, aby przesunąć swojego menedżera jak najdalej na torze ze stołami. W trakcie ich przesuwania zwiększa się także koszt tej czynności. Potrzebujemy zatem coraz więcej warzyw, więc kolejna szklarnia, kolejne zbiory… Jaki jest złoty środek? Myślę, że każdy musi znaleźć swój. Ja mając mało szklarni, miałam wcale nie mniej warzyw niż pozostali gracze i byłam druga, więc całkiem niezły ze mnie ogrodnik. Należy również dobrze rozplanować swoje akcje – w ostatniej rundzie stwierdziłam, że zamienię sobie kolejność wykonania akcji i niestety mój luby mnie ubiegł, czego się zupełnie nie spodziewałam no i poległam…

Gra ma również tryb solo, więc może któregoś dnia, jak wyślę rodzinkę na rosołek do babci, uda mi się go „rozkminić”.

Poza tym ja bardzo lubię przyrodnicze motywy w grach, bardzo lubię grzebać w swoim prywatnym ogródku, więc ten ogródek na sterydach też mnie całkiem urzekł.

Kiedy w 2014 Portal wypuścił Osadników: Narodziny Imperium, nową grę Ignacego Trzewiczka, nikt chyba nie zakładał, że ten świat rozrośnie się do tego stopnia: obecnie mamy już dodatki frakcyjne, mechaniczne (małe) i kampanię (Poprzez Historię), a nawet nowe gry w tym uniwersum: Wykreślane Imperium i Królestwa Północy. No właśnie, bo my akurat dzisiaj o Północy Europy… a gdzie jak nie tutaj będziecie mieli możliwość rzucenia przeciw sobie mężnych wikingów i nieustraszonych Szkotów (a przy okazji – również pokierowania Inuitami, którzy może niekoniecznie zamieszkiwali Europę, ale jednak zajmowali nieodległe tereny)?

Królestwa Północy robią wiele, by jednocześnie nawiązywać do Narodzin Imperium, jak i odcinać się od nich. I wydaje się, że oba te cele osiągają. 

Z całą pewnością tym, co łączy oba tytuły, jest szata graficzna – genialny styl komputerowych Settlersów towarzyszy nam również i tutaj; ilustracje tętnią życiem i humorem znanym z poprzednich odsłon Osadników. Również ikonografia użyta w Królestwach Północy przyjemnie nam się kojarzy. Główny cel gry i zręby mechaniki też brzmią znajomo: budujemy budynki, produkujemy z nich dobra, uruchamiamy dzięki nim akcje dodatkowe, lub korzystamy z ich stałych cech. Brzmi znajomo?

A jednocześnie mamy do czynienia z grą zasadniczo różniącą się od swojego pierwowzoru: koło akcji daje nam większą swobodę w doborze strategii rozwoju naszego imperium; zasoby nie przepadają na koniec rundy, ale również ich pozyskiwanie jest nieco trudniejsze; koniec rozgrywki wyznaczają zdobyte przez jednego (najszybszego) z graczy punkty zwycięstwa, a nie sztywna liczba rund; ścigamy się nie tylko o punkty zwycięstwa, ale też o pobliskie i odległe wyspy, które dadzą nam dodatkowe zasoby lub akcje specjalne…

W moim odczuciu w Królestwa Północy gra się o wiele dynamiczniej niż w Narodziny Imperium. A jednocześnie daleki jestem od tego, by stwierdzić, że jest to gra prostsza, czy płytsza – bynajmniej. Zdecydowanie warto dać jej szansę, niezależnie od tego, czy jesteśmy fanami pierwowzoru.

* * *

I tak wygląda nasze dzisiejsze zestawienie. Po więcej propozycji gier umiejscowionych w krajach na Północy Europy, zapraszamy na naszą grupę na Facebooku – Na dzień doGRY, na doGRAnoc…