Kilka Fajnych Gier – na zdrowie!

Przyszła wiosna, czas alergii na kwitnące rośliny. Szczypiące oczy i zatkane nosy powinny pomóc nam zapomnieć o zimowych przeziębieniach. Byle do lata – czyli czasu kontuzji nabytych podczas intensywniejszego uprawiania różnych sportów… Jak widać, zdrowie to komfort dla nielicznych. Dlatego naszemu dzisiejszemu zestawieniu towarzyszy hasło „na zdrowie!”. 

„- Co kupiłaś?
– Cytosis – to taki rodzinny worker placement o…
– Po co nam kolejny worker placement?
– Ale ten jest o procesach zachodzących w komórce – nie mamy przecież jeszcze żadnej gry o procesach zachodzących w komórce!”

Taki mniej więcej dialog miał miejsce u nas w domu. Cytosis to była jedna z gier, która przemówiła do mnie już samą tematyką i mimo wątpliwości pozostałych członków rodziny (nieco mniej zafascynowanych biologią niż ja) wiedziałam, że muszę ją mieć.

Wiadomo, że zdrowe ciało zaczyna się od zdrowych komórek. Ale czy ktoś na co dzień zastanawia się nad przemianami, jakie w nich zachodzą? W grze pozyskujemy surowce i przeprowadzamy procesy syntezy enzymów, hormonów i receptorów hormonalnych, a także wykonujemy detoksykację alkoholową. Za wszystko pozyskujemy punkty zdrowia i oczywiście wygrywa ten z graczy, kto tych punktów zgromadzi najwięcej. Jeżeli kogoś nie przekonuje temat, to może zrobią to te kolorowe pionki w kształcie kolb laboratoryjnych ;).

Ratowanie świata przed czterema najgroźniejszymi wirusami, ryzykowanie własnego życia dla dobra ludzkości, leczenie populacji. Jeśli chcecie zrobić właśnie to, to lepiej nie grajcie w Wirusa, ale np.w Pandemię. Tutaj tak naprawdę zależy ci tylko na sobie. Twoim celem jest mieć zdrowe ciało. Ale inni gracze też chcą zachować swoje organy i wygrać. Więc co robisz? Podrzucasz im wirusy! Ta gra to szybka, chamska karcianka. W swoim ruchu zagrywasz jedną z trzech kart na ręce i dobierasz jedną. Są różne rodzaje kart, czyli organy, wirusy, lekarstwa/szczepionki oraz terapie. Twoim celem jest mieć 4 różne organy. Proste zasady, negatywna interakcja, małe pudełko, dużo infekcji i mnóstwo zabawy!

Bardzo lubię serię Pandemia. To niesamowite, że mimo użycia tak prostych komponentów (nie znajdziemy tutaj plastikowych figurek ani fabularnych tekstów na kartach) udało się twórcom osiągnąć taki poziom immersji. Naprawdę ciężko traktować rozgrywkę w Pandemię wyłącznie abstrakcyjnie – jako przesuwanie pionków, zbieranie kart i ściąganie kosteczek z planszy. Ilekroć gram, wchodzę w tę fabułę wręcz niepostrzeżenie – staję się specjalistą, dzięki któremu ludzkość ma szansę znaleźć szczepionkę na śmiertelne choroby zanim będzie za późno. Mechanika i klimat zazębiają się tutaj fantastycznie. Dzisiaj natomiast chciałbym szczególnie polecić młodszą „siostrę” oryginału, czyli Pandemic Iberia. Przenosimy się tym razem na Półwysep Iberyjski, do roku 1848, aby pomóc tamtejszej ludności zmierzyć się z czterema śmiertelnymi zagrożeniami: malarią, tyfusem, żółtą febrą i cholerą. Oprócz zmiany otoczenia mamy tutaj również nowe rozwiązania mechaniczne (np. budowanie trakcji kolejowych, które pomogą nam szybciej przemieszczać się między miastami) oraz zupełnie nowe postaci, różne od tych znanych z wersji podstawowej. Nie bez znaczenia jest tutaj również oprawa graficzna – komponenty nadal są schematyczne, ale ilustracje na mapie i kartach naprawdę przykuwają wzrok. Żałuję, że akurat ten tytuł nie został wydany w Polsce – jeżeli jednak będziecie mieli okazję w niego zagrać (lub nabyć), nie przegapcie jej.

* * *

W obliczu atakującego zewsząd koronawirusa, chcemy Wam życzyć dużo, dużo zdrowia. Mamy nadzieję, że zaproponowane przez nas gry dostarczą Wam sporo rozrywki i zapewnią dobre samopoczucie. A jedyne, czym będziecie zarażać innych, to planszówkowe hobby. Te akurat bakcyle mogą wyjść nam i innym na zdrowie :).

Czekamy również (na grupie Na dzień doGRY, na doGRAnoc…) na Wasze propozycje gier, w których choroby lub ciało ludzkie są istotnym elementem. Najciekawsze opublikujemy tutaj.

Dodaj komentarz