Kilka Fajnych Gier – literackie inspiracje

Literatura jest bardzo często inspiracją dla twórców z innych dziedzin sztuki i rozrywki – ekranizacje dzieł literackich, obrazy jako ilustracje do wierszy i powieści, a ostatnio – gry komputerowe na podstawie książek (z Wiedźminem na czele). Również gry planszowe nie stronią od literackich inspiracji – a kilka przykładów na to znajdziecie w naszym dzisiejszym zestawieniu.

Jeżeli ktoś próbował się zmierzyć ze starym nie skróconym wydaniem Robinsona Crusoe (miałam takie wydane przez Państwowy Instytut Wydawniczy), to mógł mieć przedsmak tego, co czeka go w grze – długo, żmudnie, ale jaka satysfakcja, gdy uda się sprostać wyzwaniu!

Lądujemy na bezludnej wyspie i w zależności od scenariusza musimy spełnić określone warunki, żeby wygrać. Przegramy jeśli nie uda nam się zrealizować celu danego scenariusza albo (co bardziej prawdopodobne) któryś z graczy zginie. A zginąć można łatwo, bo rany otrzymujemy w wyniku spotkań ze zwierzętami, niekorzystnej pogody, nocowania pod gołym niebem i wielu pomniejszych przyczyn, o których trzeba pamiętać w trakcie gry. Stosunkowo często pojawiają się opinie, że Robinson to tak naprawdę gra solo, ponieważ jest podatna na tak zwany „syndrom gracza alfa”, w którym jeden z graczy narzuca innym swoją strategię. My zazwyczaj gramy w stałym gronie, w którym raczej nikt nie daje sobie narzucić wykonywania akcji, co do których nie jest przekonany. W takim układzie gra działa świetnie i choć może nie zawsze udaje nam się przetrwać, frajda z gry jest!

Skoro temat to literatura, opowiem wam o grze (oraz książce) Władca Pierścieni. Jest to jedna z wielu gier, które noszą ten tytuł, ale to jedyna gra LCG osadzona w tym świecie. Zaraz, a co to LCG? Otóż jest to skrót od Living Card Game, czyli w dosłownym tłumaczeniu z angielskiego, Żywa Gra Karciana. Chodzi o typ gier, w których kupujesz wersję podstawową, w której masz wszystko, co potrzebne jest do złożenia sobie talii oraz zagrania w pierwsze scenariusze. Każdy kolejny dodatek daje ci nowe karty, które wzmocnią twoją talię oraz następne scenariusze. WP LCG jest grą kooperacyjną, w której gracze wyruszają na misję, walczą z wrogami, przechodzą przez nieznane tereny i muszą mierzyć się z nieprzewidywalnymi wydarzeniami utrudniającymi ich zadanie. Każdy scenariusz jest inny, a do tego można w niego zagrać wiele razy, co czyni tę grę bardzo regrywalną i ciekawą. Aby pokonać przeciwności trzeba wykazać się logistyką i planowaniem podczas zarządzania postaciami i wysyłaniem ich na wyprawę, obronę lub atak. Jest to moja ulubiona gra – łączy fajną tematykę że świata Tolkiena oraz bardzo wyważoną i wciągającą mechanikę.

Przygody szlachetnego banity z lasu Sherwood oraz jego nietuzinkowych kompanów trafiają do książek już od kilkuset lat, wielokrotnie ekranizowane, adaptowane na animacje, komiksy, gry komputerowe, a teraz również – nie raz – na planszówki. Moją ulubioną grą planszową w świecie Robin Hooda jest Szeryf z Nottingham – gra negocjacji (głównie) i blefu (czasami), w której pod czujnym – acz skorumpowanym – okiem tytułowego szeryfa będziemy wcielać się w kupców wiodących swój spokojny żywot poczciwych tułaczy lub cwanych przemytników, łapówkami ubijającymi szemrane interesy… a najczęściej – kimś pośrodku. W dobrej ekipie, otwartej na odgrywanie swoich postaci, potrafi to być gra wyśmienita. W innych – niekoniecznie. Ale spróbować na pewno warto.

Mikołajek. Wielka bójka! Gra oparta jest na podstawie książek o Mikołajku. Oczywiście z negatywną interakcją, „No bo co w końcu, kurczę blade!” Podobieństwa znajdziemy nie tylko w grafikach ale również w postaciach, ich imionach i krótkich opisach. W grze wcielamy się w tytułowego Mikołajka, który na przerwie wraz z kumplami gra w kulki.
Celem gry jest zdobycie 10 kulek. Każdy gracz ma na ręku 5 kart,  w swoim ruchu dobieramy kartę i zagrywamy dowolną z ręki lub wymieniamy wcześniej wyłożoną zabawkę na kulkę lub kulki. Można wyłożyć zabawkę lub wysłać kumpla aby bić się o zabawkę innego gracza. Dodatkowo do pomocy mamy rodziców Mikołajka czy też Panią Nauczycielkę. „(…) w tym właśnie największy kłopot, że jak się człowiek bawi sam, to jest nudno, a jak są inni, to się ciągle sprzeczają.”

Gra jest bardzo prosta, instrukcja nie za długa, zasady do opanowania w kilka minut, a do tego wszystko ubarwione książkami o Mikołajku. Nie można też zapomnieć, że grając w więcej osób niż tylko dwie, cała zabawa nabiera dynamiki, dochodzi do bójek, pojawia się negatywna interakcja, rywalizacja i walka o kulki to kluczowe momenty tej gry, jednym słowem dzieje się!

Zabawa jest przednia, choć za sprawą np. karty Memert, musimy oddać swoje karty z ręki innemu graczowi lub wziąć udział w wielkiej bójce między wszystkimi graczami i tu znowu pojawia się negatywna interakcja, a więc i sama zabawa.

Gra jest ładnie wydana, choć w swojej prostocie spokojnie zmieściła by się do mniejszego pudełka, na plus zasługują piękne żetony kulek i jakość wykonania całości, choć mi osobiście brakuje kolorów, przeważa tu biel, czerń i czerwień, a przecież gra jest wykonana pod dzieci, a one lubią kolory. Gdyby odejść od książkowych czarno-białych ilustracji na rzecz bardziej barwnych grafik, gra by ożyła.

* * *

Jak widać, gier opartych na literaturze nie brakuje – zarówno dawnej jak i nowej, na kanonie klasyki, jak i beletrystyce lub książkach dla dzieci. Mało tego, zaczyna to działać również w drugą stronę – parę lat temu Rebecca Gablé we współpracy z Klausem Teuberem napisała powieść „Osadnicy z Catanu”, a Jason A. Holt stworzył książkę w uniwersum Ciężarówką przez Galaktykę („Galaxy Trucker: Rocky Road”). Co może być następne w kolejce…?

Jakimi grami moglibyśmy uzupełnić nasze zestawienie? Zapraszamy do zgłaszania Waszych propozycji na grupie Na dzień doGRY, na doGRAnoc… Najciekawsze zamieścimy tutaj, aby kolejni czytelnicy mieli jeszcze większy wybór.  

Dodaj komentarz