Kilka Fajnych Gier – instrukcje jak u Joyce’a

16 czerwca James Joyce po raz pierwszy umówił się na randkę ze swoją przyszłą żoną, tego dnia też rozgrywa się większość akcji największego dzieła pisarza – Ulissesa. Fani jego twórczości świętują z tej okazji Bloomsday (z ang. Dzień Blooma), nawiązujący do głównego bohatera powieści przez niektórych czytelników uznawanej za arcydzieło, a przez innych za dzieło niestrawne, trudne, zbyt długie i mało zrozumiałe. Brzmi jak niektóre instrukcje? Wspólnie zastanowiliśmy się, które instrukcje z poznanych przez nas gier możemy porównać do Ulissesa – wydają się niezrozumiałym strumieniem świadomości albo po prostu okazały się dla nas trudne do przebrnięcia.

Lubię czytać instrukcje. Nawet jeśli ktoś inny tłumaczy mi grę, niemal zawsze na jakimś etapie i tak sama po nie sięgam. Mój mąż też nie boi się wczytywania w zasady i rzadko kiedy się zdarza, żebyśmy stwierdzili, że jakieś są nie do przebrnięcia. Forum Trajanum ma niezbyt długą instrukcję, w tym coś, co bardzo lubię – opis elementów występujących na kartach. Nie ma ścian tekstu, akapity są w miarę krótkie, zamieszczono liczne ilustracje. Cóż więc mogło pójść nie tak? Po pierwszym przeczytaniu miałam wrażenie, że z grubsza wiem, o co chodzi, natomiast przy próbie wytłumaczenia okazało się, że moje wrażenie było trochę na wyrost i co chwilę musiałam zerkać do źródła. Było wiele elementów, które kojarzyłam, że gdzieś były wspomniane, ale potem nie zawsze intuicyjnie szukałam w dobrym miejscu. W toku rozgrywki wszystko powoli się rozjaśniało, jak się jednak okazuje – tylko dla mnie. Ja analizowałam różne wersje położenia kafelków i szukałam sposobów na optymalizację pozyskiwanych zasobów, a gra coraz bardziej mi się podobała. Mąż na końcu stwierdził, że trudno mu się wypowiedzieć na temat gry, bo nadal nie rozumie, o co w niej chodziło.

Jak widać każdy ma swoje Waterloo, a w planszówkowym świecie cios może przyjść z niespodziewanej strony – na przykład od ładnie wydanej i niewinnie wyglądającej instrukcji.

Kupiłeś sobie nową grę. Ależ się cieszysz, już nie możesz się doczekać rozgrywki! Szybciutko przeczytasz instrukcję i siadasz do grania. I tu czasami zaczynają się schody… Instrukcje – zmora graczy. Ci, którzy nie lubią czytać, często szukają instrukcji video, która wprowadzi ich do gry. Ale bywa, że nawet po obejrzeniu filmu trzeba coś doczytać. A wiele gier nie ma pokazanych reguł i wtedy nie ma wyjścia – trzeba siąść i przebrnąć przez instrukcję. Mniejsze, mniej złożone gry mają zazwyczaj krótkie i dobrze napisane instrukcje. Przykładem takich świetnie przedstawionych reguł są gry wydawnictwa Nasza Księgarnia – Gry. U nich nie ma miejsca na niejasności czy niedopowiedzenia.

Ale bywają i takie instrukcje, których przeczytanie, zrozumienie, a potem przedstawienie współgraczom to jest wyczyn. Legendy krążą na temat instrukcji do starszych gier wydawnictwa Portal: Neuroshima Hex, Robinson Crusoe, Pierwsi Marsjanie. Podobno ktoś, kto przeczytał i zrozumiał reguły tych gier, nie musi obawiać się już żadnych instrukcji. Zostaje specem w tej dziedzinie.

Spójrzmy na instrukcję do Neuroshima Hex 2.5. Wspaniałe czerwonopomarańczowe tło na starcie działa jak płachta na byka. Do tego niezbyt duże literki, w czarnym kolorze. Dasz radę! To tylko 15 stron B5. No dobra, inne strony już mają jasne literki na ciemniejszym tle, oko nie dostanie szału. Chyba, że dojdzie do Borgo, jednej z armii – seledynowe tło z morskim początkiem, na którym są jaśniejsze niebieskie literki. Za to Posterunek, inna armia, koi oko swoimi odcieniami zielonego. Ciekawe jak radzą sobie z tym daltoniści? A może autorzy instrukcji sprawdzają przydatność graczy w warunkach bojowych – wszak Neuroshima to gra strategiczna, a żołnierz musi posiadać dobry wzrok. A do tego treść… „Żetony modułów wystawia się na planszę, podobnie jak Żołnierzy (…) Po wystawieniu na planszę, nie mogą się już poruszyć ani obrócić, chyba że zostanie zagrany żeton Ruchu, zostaną odepchnięte itd.” . O tak, my gracze lubimy takie perełki. Owe „chyba że” i potem milion wyjątków od reguły, porozmieszczanych w różnych częściach instrukcji, na kartach, dodatkowych planszach – różnie. A wisienką na torcie w Neuroshimie jest Sieciarz. „Sieciarz może zadawać ciosy jednocześnie sieciując swojego przeciwnika”. „Sieciarz może w normalny sposób unieruchomić innego Sieciarza – wtedy oczywiście zasieciowany Sieciarz nie sieciuje”.

Na szczęście wydawcy uczą się na swoich błędach i kolejne wersje danej gry mają już bardziej udane instrukcje, do których nie trzeba mieć doktoratu z psychologii. I żeby nie było: mam i Neuroshimę Hex 2.5, i Robinsona, i obie gry lubię :).

Dwa lata temu pisałem o Krótkiej Historii Cywilizacji, czyli miniaturkowej grze cywilizacyjnej wydanej przez Lucrum. Również instrukcja do niej jest niepozorną, 24-stronicową książeczką, która w miarę dokładnie wyjaśnia zasady gry. Przyznam jednak, że była to niełatwa lektura i miałem poważne wątpliwości, czy na pewno wszystko dobrze zrozumiałem. Nie bez znaczenia był fakt, że to pierwsza gra cywilizacyjna, jaką poznałem (chyba że uznamy za taką również 7 Cudów Świata: Pojedynek). Kultura, przemysł, rolnictwo, handel, a z drugiej strony – przywódcy, ustroje, militaria, cuda świata… ogrom. I nawet jeśli ostatecznie okazało się, że chodzi po prostu o różne ikonki nieróżniące się mechanicznie między sobą i o różne kolory kart, żeby liczba stosów się zgadzała, to dopóki nie siedliśmy do stołu i nie rozegraliśmy pierwszej partii, wydawało się, że tych opcji jest niezliczoność. Dołóżmy do tego niestandardowo brzmiące nazwy akcji: Inwestycja, Przejęcie, Aktywacja, Żniwa, dołóżmy licytację kart, dynamiczny magazyn zasobów, efekty jednorazowe i stałe itd. Lekko nie było.

Ostatecznie Krótka Historia Cywilizacji okazała się całkiem przyjemną grą z wieloma ciekawymi decyzjami. A po więcej szczegółów odsyłam do naszej recenzji.

* * *

I to by było na tyle, jeśli chodzi o nasze najtrudniejsze doświadczenia z instrukcjami do gier planszowych. Dzisiejszy wpis był w równym stopniu o grach planszowych, jak i o nas samych – mamy nadzieję, że to nietypowe zestawienie przypadło Wam do gustu.

Zapraszamy na naszą grupę FB Na dzień doGRY, na doGRAnoc… – podzielcie się z nami Waszymi wspomnieniami z lektury instrukcji, które zapadły Wam w pamięć. Jesteśmy ciekawi Waszych historii :).

Jedna myśl na temat “Kilka Fajnych Gier – instrukcje jak u Joyce’a

Dodaj komentarz