Kilka Fajnych Gier – dla dwojga

Walentynki lada dzień, więc czas najwyższy, by zacząć planować romantyczny wieczór we dwoje. Wspólny spacer? Nastrojowa kolacja przy świecach? A może partyjka w fajną planszówkę dla dwojga? Jeśli ostatnia propozycja wydaje się Wam dobrym pomysłem, zobaczcie, jakie tytuły proponujemy na świętowanie Dnia Zakochanych.

Oboje z mężem lubimy kryminały więc pewnie z tego powodu bardzo dobrze nam siadły gry z takim motywem. Jedną z nich jest Mr. Jack – asymetryczna gra, w której jeden z graczy wciela się w rolę Kuby Rozpruwacza, a drugi detektywa. Detektyw oczywiście chce odkryć, pod którą z postaci podszywa się przestępca i go aresztować, natomiast Kuba chce uciec z planszy lub dotrwać do ostatniej tury nie będąc aresztowanym.

Drugim z tytułów, który chętnie wyciągamy podczas wieczorów we dwoje są Kroniki zbrodni – tym razem coś dla fanów kooperacji, ponieważ nie rywalizujemy ze sobą, tylko wspólnie prowadzimy śledztwo. Jest to jedna z gier wymagających zainstalowania aplikacji na telefon. My zazwyczaj zmieniamy się w trakcie gry, a osoba, która akurat nie korzysta z aplikacji, robi na bieżąco notatki, a potem wspólnie dyskutujemy o znalezionych dowodach i zeznaniach świadków. Gra jest przewidziana dla 1-4 osób, ale naszym zdaniem dwójka to optymalna liczba graczy.

Planszówki zawsze kojarzyły nam się z czasem spędzonym w większym gronie, a nie we dwoje i przez wiele lat jedynym wyjątkiem były Zaginione miasta. Prosta karcianka, w której wybieramy się na ekspedycje w różne rejony świata (symbolizowane przez karty z liczbami od 2 do 10 w pięciu różnych kolorach). W swoim ruchu najpierw wykładamy kartę z ręki – przed siebie albo na planszę na środku, a następnie dobieramy górną kartę z zakrytego stosu lub jednego ze stosów na planszy. Cały szkopuł tkwi jednak w tym, że karty możemy zagrywać tylko rosnąco, a każda rozpoczęta ekspedycja kosztuje nas 20 punktów, więc jeśli nie uda nam się doprowadzić jej do etapu rentowności, dostajemy punkty ujemne. Na początku możemy zagrać jeszcze karty zakładu, które mnożą nasz wynik w danej ekspedycji (zarówno dodatni, jak i ujemny). Całość pokazuje, że geniusz tkwi w prostocie.

Bardzo lubię oryginalnych Tajniaków. To najmniej imprezowa imprezówka, jaką znam i niespodziewanie jeden z najczęściej wyciąganych tytułów przy „nieplanszówkowych” znajomych i rodzinie. Świetny pomysł na grę słowną (jednym słowem należy naprowadzić swoją drużynę na kilka haseł na raz, jednocześnie unikając tych haseł, które należą do rywali, albo są ślepą uliczką), proste zasady, ogromna regrywalność. Jedyną wadą jest słabiutki tryb dwuosobowy. Dlatego z dużym zainteresowaniem usiedliśmy z żoną do Duetu – i wsiąknęliśmy na całego. Gra wprowadza kilka drobnych zmian, które sprawiają, że każdy z graczy jest jednocześnie zgadującym i podpowiadającym; część haseł jest wspólna, ale nie wszystkie – coś, co dla jednego jest hasłem poprawnym, dla drugiego może być „zabójcą” (hasło, które kończy grę porażką) – tych zaś jest teraz aż trzech (lub pięciu, w zależności od tego, jak liczyć). Gra się kooperacyjnie, a stopień trudności można dostosować do swoich ambicji. Uważam, że Tajniacy: Duet to świetna gra dla par – bardzo lubię ten moment, kiedy udaje się z żoną „zsynchronizować” i odgadnąć naraz kilka haseł. Ale nawet kiedy się nie udaje, fajnie jest porozmawiać po rozgrywce i spojrzeć na hasła oczami drugiej osoby.

Pojedynek, o 5 lat młodszy od pierwowzoru, powtórzył (a nawet przebił, jeśli za wyznacznik brać ranking BGG) sukces 7 Cudów Świata. I nic dziwnego, ponieważ jest to naprawdę świetna gra, dająca intelektualną satysfakcję i poczucie kontroli nad swoimi poczynaniami (dzięki zastosowaniu ciekawego rozwiązania – draftu z częściowo zasłoniętych, a częściowo odsłoniętych talii), a jednocześnie pozwalająca zamknąć rozgrywkę w kilkadziesiąt minut. Rozgrywka jest bardzo intensywna i daje szereg możliwości taktycznych – najczęściej jest to wyścig o punkty (które można zdobyć z kilku różnych źródeł), jednak czasami spuszczenie oka z przeciwnika może przedwcześnie zakończyć grę w wyniku militarnego podbicia naszego państwa lub dominacji kulturowej, która również oznacza „nagłą śmierć”. Nie można też pominąć świetnej oprawy graficznej – nawet w momentach przestojów (przy czym trzeba zaznaczyć, że za wiele ich raczej nie uświadczymy), możemy zawiesić oko na pięknych ilustracjach, które przenoszą nas w czasy antyczne. Zdecydowanie polecam jako świetny tytuł dla grających par jako pomysł na miły wieczór.

* * *

Tak wyglądają nasze propozycje. Z doświadczenia wiemy, że świetnie sprawdzają się do grania w duecie. I to nie tylko w Walentynki – zresztą, sprawdźcie sami 

* * *

Zapraszamy również do podzielenia się Waszymi propozycjami gier dla par – na Wasze pomysły czekamy na grupie Na dzień doGRY, na doGRAnoc…. Wasze najciekawsze propozycje zbierzemy i opublikujemy pod dzisiejszym artykułem.

Dodaj komentarz