A to znacie? – Mint Tin Games

Lubicie gry w wielkich pudełkach, pełnych plastikowych figurek, solidnych żetonów i z planszą wymagającą wielkiego stołu? A może podchodzicie do tematu minimalistycznie – przy dobrym pomyśle na mechanikę można grać nawet guzikami? Tym razem przedstawiam coś z tej drugiej kategorii, co może szczególnie zainteresuje miłośników DIY – Mint Tin Games, czyli gry mieszczące się w metalowym pudełku po miętówkach.

Moja przygoda z nimi zaczęła się od wpisu Grześka na facebooku o Raging Bulls. Co prawda „byczki” akurat nie należą do tej kategorii, ale przy okazji spojrzałam na inne tytuły Marka Tucka, moją uwagę przyciągnęło Elemintary – gra dedukcyjna oparta o mechanikę memory – wydrukowałam ją, powycinałam elementy i stopniowo zaczęłam wsiąkać w „miętówki”…

Elemintary

Do wykonania własnego egzemplarza potrzebujemy pudełka po miętówkach czy landrynkach (choć oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby eksperymentować z innymi pojemnikami niewielkich rozmiarów), a potem mamy szerokie pole do popisu – od tworzenia własnych, poprzez zrobienie miniaturowych wersji gotowych gier aż po wykorzystanie dostępnych materiałów print and play. W procesie twórczym możemy korzystać z pustych kart lub żetonów, jakie dostać można już w wielu sklepach z planszówkami, albo po prostu zrobić elementy z kartonu czy czegokolwiek, co podpowie nam wyobraźnia.

Mint Tin Games raczej nie powalczą o palmę pierwszeństwa z popularnymi planszówkami, jednak warto na nie zwrócić uwagę z kilu powodów. Zazwyczaj rozgrywka jest krótka, w większość można zagrać solo (a niejednokrotnie jest to nawet jedyny przewidziany wariant), no a całe pudełko spokojnie zmieści się w kieszeni. Nie bez znaczenia jest również fakt, że ich wykonanie kosztuje grosze i – co tu ukrywać –  granie własnoręcznie wykonanymi elementami daje satysfakcję (oczywiście pod warunkiem, że lubi się takie prace plastyczne). Moją ulubioną grą tego rodzaju pozostaje Elemintary, które oprócz całkiem udanej warstwy graficznej ma atrakcyjny dla mnie temat… a być może sentyment też odgrywa jakąś rolę.

Niedawno wydrukowałam kolejną porcję materiałów i po naradzie z dzieciakami na pierwszy ogień poszły Galva (gra logiczna dla dwóch osób) oraz kooperacyjna gra dla 1-4 osób Giant Space Bugs Who Want to Kill Us All (z ang. Ogromne kosmiczne robale, które chcą nas wszystkich zabić), bo kto by nie chciał zagrać w grę o takim tytule 😀

Galva
Giant Space Bugs Who Want to Kill Us All

W latach 2015-2018 portal BoardGameGeek organizował konkursy na najlepsze gry „miętówkowe” (Mint Tin Game Design Contest). Tutaj można zobaczyć wpisy konkursowe, w tym niektóre niedokończone projekty. Zainteresowanych odsyłam również do zbiorczej listy gier tego typu.

W ubiegłym roku podobny konkurs zorganizował portal The Game Crafter. Na stronie znajdziemy szczegółowe materiały (w tym filmowe) dotyczące gier zgłoszonych do konkursu oraz pliki do samodzielnego wydruku.

Wykonanie takich gier, nawet przy wykorzystaniu gotowych materiałów z internetu, z pewnością jest czasochłonne. Czy warto poświęcić ten czas? Na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Ja w każdym razie całkiem dobrze się przy tym bawiłam i z pewnością to nie są ostatnie „miętówkowe” gry w naszym domu.

Dodaj komentarz